Ahoj piraci
Linka z niemałym zdziwieniem zaobserwowała, że jej portfel się nie domyka. Ku wielkiej rozpaczy okazało się, że nie był to magiczny przyrost gotówki tylko nagromadzona od dłuższego czasu ogromna ilość niepotrzebnych śmieci. Zaczęła więc skrupulatnie wywalać sterty starych biletów, paragonów, listy zakupów, itp. Przebierając tak natknęła się na wymięty, wyblakły zwitek papieru. Wzięła świstek do ręki, rozwinęła, a jej lico pojaśniało w uśmiechu od ucha do ucha, przymknęła powieki i rzuciła się w wir retrospekcji. Słońce zalewało świat złocistym blaskiem, bezchmurne niebo uspokajało tonią błękitu, temperatura wzrosła o jakieś 30 stopni – była sobota 16 lipca 2016 roku. Linka właśnie latała po pokoju jak kot z cieczką i upychała do plecaka rzeczy niezbędne do przeżycia weekendu nad jeziorem. Gdy już nic nieudało się wcisnąć uznała, że jest gotowa. W biegu chwyciła smoczy hełm, zarzuciła plecak i z uśmiechem na paszczy pognała do swojego wiernego rumaka, a imię jego Błękitek. Od zawsze jed...