Trudny język sztuki
W Dziwakowym przedszkolu nastał etap zaznajamiania gawiedzi z ludowymi przekazami, bo Młodzieniec od kilku dni nieprzerwanie trzeszczy o Szewczyku Dratewce. Początkowy niewinny potok słów z czasem przerodził się w śmiały plan wystawienia teatrzyku kukiełkowego. Dziwak zaszył się na dwa dni w specjalistycznym laboratorium nuklearnym, gdzie w skupieniu tworzył pacynki z papieru, które bezwstydnie nadziewał na pal z patyczków do szaszłyków. Udział dorosłych w całym przedsięwzięciu był znikomy. Linka tylko pokazała mu jak narysować owcę, po czym ruszyła masowa produkcja owco-baranów, później odrobinę pomogła mu ów trzódkę wyciąć, gdyż Dziwak ma wyjątkowo ciężką rękę i kilka owieczek zostało ściętych w iście średniowiecznym stylu – niestety jeszcze jest za mały i nie zrozumiał niewybrednego żartu o milczeniu owiec. Oddać trzeba, że Młodzieniec wykazał się wręcz niespotykanym - jak na niego - zaangażowaniem i dorobił się rzeszy postaci przeróżnych z odkurzaczo-rynną, tzn. smokiem na czele. L...