Sylwester – historia prawdziwa
Dochodząc do wniosku, że Sylwester jest imprezą dość cykliczną, Linka postanowiła w tym roku spędzić go inaczej niż ma to w zwyczaju, czyli na trzeźwo i pracując w służbie narodu. Przemierzając najodleglejsze czeluści Internetu udało jej się dostać do agencji, która macza paluchy przy organizacji różnych imprez masowych, koncertów, czy wydarzeń sportowych. Mając nadzieję na dalekosiężną współpracę i możliwość podreperowania zawsze kulejącego budżetu, Linka zgodziła się wziąć udział w plenerowej imprezie Sylwestrowej. Firma obstawiała swoimi ludźmi kilka imprez tego typu, więc koniec końców Linka w ostatniej chwili dowiedziała się, że wyląduje dwa województwa dalej, spędzając w podróży łącznie 4 h w jedną stronę, z czego 3 w wesołym autobusie z resztą ekipy. Linka, jako osoba od dziecka wyposażona w potężną chorobę lokomocyjną, należycie znieczuliła się tabsami, które wbrew reklamom i tak zawsze przymulają, wywołują obłęd w oczach, a w skrajnych przypadkach toczenie piany z pyska. Na mi...