Posty

Wyświetlam posty z etykietą egzorcyzm

Hej kolęda, kolęda!

Co ileś lat, Linka chcąc nie chcąc – zdecydowanie nie chcąc – nie jest w stanie się wymigać od staropolskiej tradycji goszczenia księdza na kolędzie. Najchętniej w tym czasie schowałaby się w szafie albo pod biurkiem, ale ze względu na to, że jest za duża – pod względem fizycznym, nie metrycznym czy mentalnym –  nie może. Blady strach padł na całą ulicę gdyż z obwieszczeń wynikło, że zostali zwycięzcami tego rozdania. Jako, że ulica długą jest oznajmiono, że krucjata rozpocznie się o 14:30 i przejdzie jedną stroną, następnie przy końcu zrobi zawijaska i wróci drugą. Dzięki daleko wysnutym obliczeniom i spekulacjom wywnioskowano, że  w domostwie Linki godzina W przypadnie na ok 18. Dlatego też dzień toczył się spokojnie bez nadmiernej paniki. Linka akurat kucharzyła obiad, więc wszystkie myśli skupiła na tym, żeby nie wyrzucić nic zdatnego do spożycia. Rodzicielka próbowała zająć czymś kapryśnego Ulsona, więc ustawiła ją przy oknie z poleceniem wyglądania, kiedy przyjedzie facet w czer...