Pełna chata
Dzięki wspaniałomyślności trzech koronowanych ziomków, którzy jako czwarty dar wnieśli dzień wolny, Linka mogła odkuć sobie pracującego Sylwestra i spędzić czas w doborowym towarzystwie. W ten oto sposób z wielką torbą darów wylądowała w domu Lucy. Co istotne, dom ten jest przybytkiem zawsze wypełnionym jednostkami po brzegi. Tak oto pod jednych dachem znaleźli się Lucy i jej luby Ułan, ich pierworodny Zuch, oraz Koralina, En no i Linka. To i tak jeszcze niecała wesoła kompanija, ale ta kwestia wymaga kilku słów wyjaśnienia. Otóż Lucy z rodziną już drugi raz biorą udział w programie, który w największym skrócie można nazwać Erasmusem dla licealistów. Dlatego na rok zagnieździł się tam pewien przesympatyczny nastoletni Włoch Don Vito, a na weekend wpadła pewna nastoletnia Włoszka Guantanamera, na co dzień mieszkająca z inną polską rodziną, która w dużych dawkach serwuje jej dobrą zmianę. Na dniach planuje się odbicie Guantanamery, bo po roku ciężkiej indoktrynacji gotowa we Włoszech zał...