Posty

Wyświetlam posty z etykietą herbata

Marzenia się spełniają

Przygotowawszy swoją stałą weekendową wyprawkę, Linka w prawą rękę chwyciła kubek ze świeżo zaparzoną herbatą w lewą schłodzone piwo i zagłębiła się w czeluściach długiego i ciemnego korytarza. Idąc tak w kierunku swojej samotni, poczuła, że coś jest nie tak. Mimo że w obrębie jej kiepskiego wzroku nie widziała nikogo, podświadomie wyczuwała czyjąś obecność. Poczuła, jak jej ciało przeszył mimowolny dreszcz. Wstrzymała oddech nasłuchując. Nadal nic. Włos jej się zjeżył na karku, a usta bezwiednie się poruszając, wydawały nieme dźwięki. Serce zaczęło jej łomotać w klacie, a cała krew odpłynęła z twarzy. Linka siląc się, odepchnęła nadciągającą falę paniki i przeszła w tryb obronny. Adrenalina zaczęła pulsować w jej żyłach, pobudzając mózg do działania. Spojrzała na lewą rękę i zaczęła rozważać przerobienie butelki na tulipana, jednak było to dobre piwo - a butelka optymistycznie patrząc była w połowie pełna - więc stwierdziła, że grzech marnować. Przerzuciła wzrok na prawą, tu sprawa by...

Wielka dolewka - wersja barmańska

Wczesnowiosenne słońce nieśmiało próbowało, przebić się przez brudne szyby tramwaju, uwypuklając smuzy dziwnego pochodzenia. Linka siedząc przy oknie, poczuła przyjemne ciepło na swym bladym licu. Z uśmiechem na pysku spojrzała w niebo i wewnętrznie poczuła, że to będzie dobry dzień. Zaczęła penetrować kieszenie celem wydobycia telefonu. Jej kciuki poszły w ruch. 7:16, Linka: Szybki spontan po pracy? 7:16:02, Filifiona: Kiedy i gdzie? Linka: Ładnie jest może plener? Filifiona: Przeziębiona jestem, lepiej zabudowane. Linka: Jak jesteś chora, to odwołujemy akcję. Filifiona: Nie będziesz mi mówić jak mam żyć! Wobec powyższego nie było sensu oponować, a miejsce zostało ustalone na jedną z ulubionych knajpek Linki, celem celebracji i oddania należytego hołdu nowonarodzonemu weekendowi. Linka tylko przezornie załatwiła sobie odholowanie auta, co by znowu nie truć organizmem plugawym piwem bezalkoholowym. Pomimo wczesnej na biesiadowanie pory, wszak było trochę po 16, nie uświadczyły wolnych ...