Kosmiczny tort
W ostatnim czasie Linka w pracy głównie liczy. Nie na innych, nie na siebie, ale wszystko – nastał smutny czas inwentury totalnej. Przetrzebione jednostki z szaleństwem bijącym z oczu, przemierzają szybkim krokiem magazynowe połacie, wznosząc tumany kurzu. Co chwilę z innego kąta hali słychać wybuchy histerycznego śmiechu lub rozdzierającego serce płaczu. Gdzieś w oddali niczym w Sandomierzu niosą się serie strzałów odbijające się złowrogim echem po coraz bardziej opustoszałych ścianach – na szczęście tym razem był to tylko kolejny zwalony regał, jednak nikt nie wie, co będzie jutro… Linka niczym Tarzan z grupą inwalidzką skakała przez pół dnia z drabiny na regał z regału na półkę i z półki na drabinę w Kokardkowym Królestwie. Przy 3-tysiącach kolorowych paczuszek gotowa była skręcić sobie wielobarwną linę i skończyć swój marny żywot, gdy nagle do jej uszu dotarł dziwny szum informacyjny; -... od razu wiedziałam… ,no wiedziałam…, byłam pewna… - powtarzał jak mantrę głos. Głos okazał ...