Kolejowa klasa premium
Wskakując jak zawsze do obładowanego o tej porze pociągu, Linka wzrokiem starego wyjadacza lustrowała wagon w poszukiwaniu wolnego miejsca. Uradowana znalazła miejsce między dużym Panem, a bardzo dużym Panem na korytarzu vis a vis toalety – słowem klasa VIP. Panowie również byli mocno zdziwieni, że między nimi znalazło się jeszcze jedno nierozłożone krzesełko, ale Linka hardo parła naprzód i wdusiła się między nich. W razie wypadku mogła liczyć na wcale nienajgorszą amortyzację. Niestety, aby pozostawić przejście, kolana musiała wdusić sobie pod brodę. Do odjazdu pozostały 4 min, w ciągu których do i tak załadowanego pociągu wbiegła jeszcze zdyszana pielgrzymka, drużyna piłkarska, stado welociraptorów i peleton kolarski łącznie z rowerami. Traf chciał, że jeden z kolarzy zaparkował w tych 5 cm wolnej przestrzeni między Linką a drzwiami toalety, mocno naruszając jej strefę komfortu. Pociąg ruszył. Linka nie oponowała, bo faktycznie ścisk był większy niż w Lidlu na promocji, dlatego nic ...