Posty

Wyświetlam posty z etykietą mycie zębów

Niepedagogiczne rozmowy pedagogiczne

Linka całkowicie zdaje sobie sprawę, że opisana sytuacja nie powinna mieć miejsca, a za swój kloaczny język w stosunku do dziecka powinna zostać obrzucona ekskomuniką, wszak nie chowała się w burdelu. Pokłada również nadzieję we władzach  uczelni, które pociągną ją do odpowiedzialności i w trybie natychmiastowym odbiorą jej dyplom, i uprawnienia. Pisk, krzyk i darcie szat, czyli reakcja alergiczna Ulsona na próbę umycia zębów. Nie jest to odruch permanentny – Linka podejrzewa, że ma to coś wspólnego z fazami księżyca – jednak wówczas żadne racjonalne argumenty typu; babu, zepsute ząbki, zarazki, dentysta, krwawienie dziąseł, drożdżyca, patologie błony śluzowej jamy ustnej, nie mają racji bytu. Wiadomo, że nikt nie będzie pchał dziecięciu szczoteczki do paszczy na siłę, bo ta gotowa ją odgryźć i plunąć nią w czoło niewinnemu dorosłemu. Dlatego w obawie, że nie trafi w czoło tylko w oko, czasami się odpuszcza, co może nie jest pedagogicznie poprawne, ale na pewno lepsze niż szklane oko. ...