Rodzinny półświatek
Każdy dom ma swoje niepowtarzalne tradycje i w każdym inaczej spędza się czas w gronie rodzinnym. Jedni siedzą przy wspólnym stole i złorzeczą, inni razem oglądając telewizję i knują, wszyscy oczywiście jedzą. Na przestrzeni lat w Linki domu również ukształtowała się pewna nieodłączna tradycja zwiastująca wspólnie spędzony czas w gronie najbliższych, u niej uskutecznia się hazard. Rolety zostają opuszczone, światła przyciemnione, w ruch idą fumatory - o klimat szulerni trzeba dbać, a jedyny tytoń w domu to linkowa tabaka – na stole spoczywa czytnik kart, choć przyjmowane są też czeki, weksle i nerki. Komisyjnie zostaje wybrany zestaw kości do gry, gracze zajmują miejsca przy stole, lód radośnie pobrzękuje w szklankach. Salon zamienia się w saloon, stając się kolebką hazardu w Siedliszczu. Zasady gry w kości bardzo przypominają karcianego pokera, a reguły zostały przekazane Lince i jej rodzeństwu razem z mlekiem Rodzicielki. Jedyne co zmieniło się na przestrzeni lat - albo od momentu...