Posty

Wyświetlam posty z etykietą podróż

Pancerfausty w skarpetach

Obecnie Linka w pociągu czyta książkę poleconą jej przez Panią z pewnego przybytku z tomiszczami. Póki co nie może się w nią wgryźć i rozważa zdobycie adresu Pani celem pozostawienia jej gumowej kupy na wycieraczce. Jednak Linka jest z natury cierpliwa i daje sobie jeszcze trochę czasu, gdyż przeczytała raptem 100 str., a książka ma prawie 500, więc może jeszcze coś z tego będzie. Z drugiej strony Pani polecała jej również Buszującego w zbożu, a to już powinno dać Lince do myślenia. Wszak rozumie, że mądrzejsi od niej okrzyknęli ją mianem kultowej, a nad jej wybitnością układane są kwieciste perory, ona jednak za największy atut książki uważa stosunkowo niewielką objętość. Rozważa również czytanie jej Dziwakowi jako represje za chwile niesubordynacji. Skutkiem tego, że Linka nie może się wciągnąć w lekturę podczas podróży, jest niekontrolowana lustracja otoczenia bezmyślnym wzrokiem cielca. Siłą rzeczy mimowolnym obiektem jej zainteresowań stają się bogu ducha winni współpasażerowie. ...

Kolejowa klasa premium

Wskakując jak zawsze do obładowanego o tej porze pociągu, Linka wzrokiem starego wyjadacza lustrowała wagon w poszukiwaniu wolnego miejsca. Uradowana znalazła miejsce między dużym Panem, a bardzo dużym Panem na korytarzu vis a vis toalety – słowem klasa VIP. Panowie również byli mocno zdziwieni, że między nimi znalazło się jeszcze jedno nierozłożone krzesełko, ale Linka hardo parła naprzód i wdusiła się między nich. W razie wypadku mogła liczyć na wcale nienajgorszą amortyzację. Niestety, aby pozostawić przejście, kolana musiała wdusić sobie pod brodę. Do odjazdu pozostały 4 min, w ciągu których do i tak załadowanego pociągu wbiegła jeszcze zdyszana pielgrzymka, drużyna piłkarska, stado welociraptorów i peleton kolarski łącznie z rowerami. Traf chciał, że jeden z kolarzy zaparkował w tych 5 cm wolnej przestrzeni między Linką a drzwiami toalety, mocno naruszając jej strefę komfortu. Pociąg ruszył. Linka nie oponowała, bo faktycznie ścisk był większy niż w Lidlu na promocji, dlatego nic ...

Wielkie powroty: epizod 3 – Żelazny pęcherz

Tak się złożyło, że Linka połowę swego dotychczasowego życia – pomimo choroby lokomocyjnej - spędziła na dojazdach. Dojeżdżała również do liceum, ok. 30 km. Pewnego razu, mając zapewne jakiś bardzo istotny powód, którego już dzisiaj nie pamięta, po lekcjach – albo w czasie lekcji – oddała się konsumpcji boskich trunków, znacznie przekraczających śmiertelną dawkę siarczanów, acz będących w kusząco niskiej cenie. Po udanym spożyciu i wysnuciu teorii przejęcia władzy nad światem, przyszedł czas pożegnania z resztą pasjonatów kolorowych płynów i Linka udała się na przystanek. Niesiona jeszcze na fali rozkosznego upojenia, zapakowała się do busa i zajęła miejsce gdzieś pośrodku stawki. Początek podróży przebiegał bezproblemowo, Linka cały czas z głupawym bananem na paszczy pokonywała kolejne kilometry. Uśmiech pomału zniknął jej z twarzy, gdy uświadomiła sobie, że jak ostatni amator przed wyjazdem nie skorzystała z toalety. Boskie trunki spożyte w nadmiarze niebezpiecznie zaczęły chlupotać ...