Posty

Wyświetlam posty z etykietą Martini

Czas martini płynący

Obraz
Linka już kiedyś wspominała, że nie należy do osób szczególnie uduchowionych i, mimo że pisać może co chce – bo, któż jej zabroni – nie ma zamiaru wyściełać sobie gniazdka hipokryzją i nie będzie prawić o tym, że popada w zadumę, skoro nie popada. Nie krytykuje nikogo, kto postrzega ten czas inaczej, więc na krytykę sama nie zasługuje. Na Wielkanoc oczywiście bardzo się cieszy i przeżywa, ale na swój sposób. Paszcza jej się śmieje, bo ma wolne i może się wyspać, bo do Siedliszcza niczym imigranci napłyną jednostki z nią spokrewnione, bo będzie się opychać wyborną strawą do nieprzytomności, a do tego przez bite trzy dni będzie sączyć martini, co jest jej niepisaną tradycją i pije je tylko dwa razy w roku – na Święta  właśnie. Jest jednak bardziej tradycyjny aspekt Świąt, który uwielbia i któremu hołduje w mało tradycyjny sposób. Oczywiście mowa o robieniu pisanek. Co roku podkrada ugotowane jajka, następnie bierze kilka porozrzucanych po domu dziecięcych kredek, zamyka się w swojej samo...

ENEA: Świąt nie będzie

Nadal nie ma śniegu, ale to już chyba klimatyczna norma, tak czy siak wszędzie odczuwa się już tzw. magię świąt. Pachną pierniki, świat mieni się w barwach Freddiego Krugera , Martini zakupione, a na dzieci działa najlepszy możliwy szantaż emocjonalny; strzeż się! azaliż Gwiazdor patrzy - ogólnie człowiek jakiś taki radosny się robi. Żeby dopełnić tradycji Linka z Rodzicielem wzięli pęta skleconych przez Jasinka kabli, przewodów i innych niebezpiecznych rzeczy i udali się przyozdobić przydomowe zarośla lampkami. Praca, jak zawsze przebiegała wzorcowo, Linka, jako urodzona humanistka nie mająca pojęcia o uziemieniach i przewodnictwie, ograniczyła się do wydawania poleceń i układania lampek w ekspresyjne wzory. Walcząc z niesubordynowanym iglakiem w pewnym momencie usłyszeli auto wjeżdżające na podjazd i odgłos rozsuwanych drzwi. Linka zapuściła tak zwanego żurawia przez gałęzie z myślą, że to może kurier i jakiś zabłąkany prezent, jednak jej oczom ukazał się służbowy pojazd ENEI. - do c...