Posty

Wyświetlam posty z etykietą imię

Wirtualny człowiek

Z racji tego, że Linka w ostatnim czasie nieproporcjonalnie dużo czasu spędza poza miejscem stałego pobytu, omija ją wiele fascynujących rozmów z progeniturą siostry.  Z bólem musi przyznać, że nie uczestniczy w kluczowych kwestiach dla ich poprawnego rozwoju, a dzieci tak szybko dojrzewają -Ulson dopiero co waliła w pieluchę pokaźne dwójki, a   teraz wymądrza się na każdy możliwy temat, choć w większości nadal we własnym dialekcie . Linka jakiś czas temu zniszczyła dzieciństwo Dziwakowi, wyjawiając mu swoje prawdziwe imię ( TUTAJ ), biedulek do dziś nie pogodził się z faktem i nie zaakceptował stanu rzeczy. Tym razem przyszedł czas na Ulsona, mimo że w tak młodym wieku zdecydowanie nie była przygotowana na tego typu rewelacje. Linka nie uczestniczyła przy zajściu osobiście, acz sytuacja została jej malowniczo nakreślona. W kuchni toczyła się rozmowa pomiędzy dorosłymi osobnikami, Ulson zaabsorbowana własnymi sprawami nie zwracała uwagi na głupoty. Nagle, któraś ze stron wspomniała Li...

A imię jej Linka i Linka

Linka została zapytana o genezę swojego pseudonimu. Za najlepsze wyjaśnienie - tego, że jest jej on bliższy niż imię widniejące w dowodzie - może posłużyć pewna historia sprzed roku. - więc to jest ta słynna ciocia Linia, która boi się indyków? – takimi oto słowy Przedszkolanka przywitała Linkę, która pierwszy raz zjawiła się po odbiór Dziwaka. Ujmę na honorze w niewielkim stopniu niwelował tylko fakt, że Przedszkolanka okazała się znajomą z czasów szkolnych.  Po krótkiej rozmowie, wspominkach i potwierdzeniu, że Dziwaka czeka świetlana przyszłość w kryminale, Linka oddaliła się z Młodzieńcem, i podczas drogi powrotnej do domu wdała się w taki oto dyskurs. - Dziwaku, ale ty wiesz, że ciocia tak naprawdę nie ma na imię Linia? – zaczęła delikatnie, obawiając się, że może to być rozmowa z pogranicza tych o realności bytu Mikołaja czy Wróżki Zębuszki. - nie?! A jak? – zatrzymał się nagle, a  bródka zaczęła mu się niebezpiecznie trząść.   Podaje imię - CO?! OD KIEDY?! – wykrzyczał w niekłam...