Posty

Wyświetlam posty z etykietą magazyn

Kosmiczny tort

W ostatnim czasie Linka w pracy głównie liczy. Nie na innych, nie na siebie, ale wszystko – nastał smutny czas inwentury totalnej. Przetrzebione jednostki z szaleństwem bijącym z oczu, przemierzają szybkim krokiem magazynowe połacie, wznosząc tumany kurzu. Co chwilę z innego kąta hali słychać wybuchy histerycznego śmiechu lub rozdzierającego serce płaczu. Gdzieś w oddali niczym w Sandomierzu niosą się serie strzałów odbijające się złowrogim echem po coraz bardziej opustoszałych ścianach – na szczęście tym razem był to tylko kolejny zwalony regał, jednak nikt nie wie, co będzie jutro… Linka niczym Tarzan z grupą inwalidzką skakała przez pół dnia z drabiny na regał z regału na półkę i z półki na drabinę w Kokardkowym Królestwie.  Przy 3-tysiącach kolorowych paczuszek gotowa była skręcić sobie wielobarwną linę i skończyć swój marny żywot, gdy nagle do jej uszu dotarł dziwny szum informacyjny; -... od razu wiedziałam… ,no wiedziałam…, byłam pewna… -  powtarzał jak mantrę głos. Głos okazał ...

Poczucie obowiązku

Linką nadal targa zaraza i pomimo zdrowego rozsądku, żeby spokojnie zezgonić w pieleszach domowych, jej poczynania kierowane są dziwnie pojętym poczuciem obowiązku. Obowiązkowość ta jednak nie ma nic wspólnego z karierą zawodową… Zbolała i wymięta Linka przekroczyła próg przybytku pracy. Machnęła niedbale napotkanym osobnikom, złożyła zamaszysty podpis na liście obecności i wmaszerowała do kuchni. Rozglądając się, czy aby na podłodze nie leży ktoś kto nie zdążył dotrzeć do krynicy życiodajnej kawy, skradając się konspiracyjnie otworzyła szafkę. Rzuciła szybkie spojrzenie w lewo, w prawo i jeszcze raz w lewo  i pierwszy lepszy talerzyk zginął w czeluściach jej pokaźnych kieszeni. Wdzięczna losowi, że nie napotkała współpracowników, którzy rzucaliby zdegustowane spojrzenia na jej kleptomańskie skłonności i nie zostanie dyscyplinarnie zwolniona z kwiecistym wpisem do akt, pomaszerowała na sam koniec przepastnego budynku. - masz iść do biura – rzuciła gburowato Linka, nawet się nie przywit...