Złe dobrego początki
Pod ostatnim wpisem Ewa trafnie zauważyła, że niedługo nikt nie uwierzy Lince w prześladujące ją fatum. Ona sama również nie wierzy i coraz bardziej jest skłonna przypuszczać, że to nie jej drobne roztrzepanie jest powodem wielu niefortunnych sytuacji, w których się znajduje, tylko niechybnie stała się ofiarą międzynarodowego spisku wymierzonego w jej skromną osobę. Historia opisana poniżej miała miejsce dokładnie dzień po Akademickim kwadransie. Linka zająwszy miejsce w pociągu z niemałą satysfakcją obracała kojącą myśl w głowie: w końcu piątek! Raz, że to koniec bardziej niż kiepskiego tygodnia w pracy, dwa miała już zaplanowany wieczór na spotkanie z Filifioną - której nie widziała dekady całe - i ziomkami z pracy, którzy nadal trwają na stanowiskach i tymi, którzy już uciekli w popłochu. Pociąg ruszył, ona wyjęła nową książkę i pogrążyła się w lekturze. - dzień dobry, bilet do kontroli proszę – nad Linką znikąd wyrósł Konduktor, którego widziała pierwszy raz w życiu i wziął ją n...