Posty

Wyświetlam posty z etykietą Pies

Krynica miłości

Siedząc przy stole i pałaszując obiad, Linka z lubością oddawała się błogiej chwili ciszy i spokoju.  Żując entuzjastycznie kawał wołu, nagle do jej uszu dobiegł odgłos tupotu małych stóp. Linka rozważając wszelkie ewentualności, postanowiła starym wypróbowanym sposobem zamknąć oczy i udawać, że jej nie ma. Do tej chwili nie wie, jakim cudem Dziwak ją odnalazł. - ciociaaaa, pójdziesz z nami na spacer – bardziej oznajmił, niż zapytał Młodzieniec. - nie, nie pójdę – odpowiedziała obojętnie Linka. - proszeee… – Dziwak gładko przeszedł w piszczące tony. -  prędzej skonam. - spacer… - na Ozyrysa idźcie się objuczyć, zaraz przyjdę – odburknęła, łypiąc groźnie spode łba. Dziwakowi nie trzeba było dwa razy powtarzać z prędkością światła pognał oporządzać swojego dwukołowego rumaka i siostrę. Zrezygnowana Linka po chwili dołączyła do wesołej ekipy, która aż trzęsła się z hamowanej ekstazy. Następnie przeliczyła jednostki,  później koła - całe 5 sztuk – zbiórkę zakończyła  wygłaszając moralizato...

Zajrzeć śmierci w oczy

Pociągi, którymi Linka codziennie przemierza świat, są wyposażone w telewizory, w których bynajmniej nie puszczają pełnometrażowych filmów, bajek, czy chociaż seriali, których zwyczajowo nie ogląda a od biedy, rzuciłaby kaprawym okiem, za to z uporem maniaka emitują krótkie spoty i filmiki, przy których współczesne seriale paradokumentalne typu Pamiętniki z wakacji jawią się jako cud współczesnej kinematografii. Jedyną sensowną rzeczą, którą można zobaczyć, są nagrania z monitoringów pokazujące niebezpieczne sytuacje na przejazdach kolejowych spowodowane brawurą, a częściej głupotą homo sapiens. Puszczana w kółko kompilacja nagrań, wywołała u Linki falę wspomnień, wygrzebując z odmętów jej pamięci pewne zdarzenie sprzed kilkunastu lat. Głównie dlatego, że wówczas świat nie był jednym wielkim Okiem Wielkiego Brata, sama nie stała się gwiazdą takowego nagrania... Dawno, dawno temu w czasach, kiedy srogie mrozy i śnieżyce były zimą a nie wiosną Linka wraz z Rodzicielem wybrali się do lasu...

Na początku było łałałałałałała

Mówią, że psy upodabniają się do właścicieli, nic więc dziwnego, że Luna [1] jest neurotycznym ekscentrykiem, skoro w papierach Linka widnieje jako zarządca. Psina ma już na karku 10 lat i jedno z jej ulubionych zajęć polega na lustracji okolicy siedząc przed domem. Śmiało mogłaby stanąć  w szranki ze starszymi Paniami monitorującymi osiedla z ławeczek, czy okien. Co istotne - do zrozumienia tej notki - w sposób histeryczny reaguje też za każdym razem, kiedy jakiś domownik opuści włości i nie zabierze jej ze sobą, histeria objawia się ostentacyjnym wyciem. W ostatnim czasie przymroziło, resztki liści leniwie opadły z drzew, a śniegu jak nie było tak nie ma, żeby ów bałagan zakryć. Dlatego też, Linka została oddelegowana do posprzątania trawnika znajdującego się na ulicy przed domem. Zabrała niezbędny sprzęt, czyli mp3 – wydajniej, a już na pewno przyjemniej sprząta się słuchając ACDC, Deep Purple lub S.O.A.D – grabie i inne gadżety, i zaciągnęła to wszystko przed dom. Luna w tym czasi...