Posty

Wyświetlam posty z etykietą batmobil

Reklamowe egzorcyzmy

Batmobil Linki przejawia wartość głównie sentymentalną, materialną można by przewalutować na dwa czteropaki, a najbardziej wartościowymi przedmiotami są figurka Batmana z kiwającą głową oraz bycze jądra zwisające z lusterka [1] .  Auto wyposażone jest również w archaiczne radio, które większość współczesnych dzieci bałoby się tknąć kijem przez szmatę - jest na kasety. Jako że z reliktów przeszłości ostały się Lince tylko cuda typu Smerfne Hity i ewentualnie Backstreet Boys, ta jest skazana na słuchanie radiostacji. Ogólnie nie ma z tym większego problemu, wszak radio odbiera całe cztery 4 programy i w momencie, gdy na jednym puszczają coś co przyprawia ją o krwotok z uszu, szybko przełącza. Można tak funkcjonować nawet na dłuższych trasach. Choć czasami bywa to trudne. Zziębnięta, wymięta i ogólnie zmęczona Linka otworzyła drzwi samochodu i ze znużeniem opadła na  zdezelowany fotel. Wsadziła kluczyk do stacyjki i przekręciła co automatycznie uruchomiło radio, akurat leciała jakaś piose...

Przymusowy Wędrowniczek

Linka została oddelegowana do odebrania Dziwaka z przedszkola. W momencie, kiedy wsiadała do swojego Batmobilu, pogoda była na tyle przyjemna, że przez myśl przeszło jej, co by następnym razem zaszaleć i wybrać się pieszo. Gdy już znalazła się w przedszkolnych murach i wydobyła Młodzieńca z gąszczu nieletnich, otrząsając przy tym najbardziej przyspawane do niego jednostki , pomogła mu się ubrać i razem potruchtali do auta. Linka, jak zawsze musiała stoczyć nierówną walkę z pasami bezpieczeństwa, gdyż Dziwak ma w zwyczaju wić się niczym piskorz zanim, w końcu da się unieruchomić. Po sprawdzeniu, że Pacholę nie wyleci na zakręcie, sama udała się za stery. Umiejscowiła kluczyk w stacyjce, przekręciła, przekręciła raz jeszcze i wpadła w konsternacje. Nie włączyło się radio, a to nie wróży nic dobrego. Następne spostrzeżenie – nie świeci się kontrolka rezerwy paliwa. Ogólnie nic się nie świeci. Linka przez chwilę pomyślała, że to kolejna zemsta Enei, jednak opcja wydała się mało prawdopodob...

Ale o co wszystkim chodzi

Linka otrzymała proste zadanie – pojechać z punktu A do punktu B. Zwarta i gotowa wyjechała batmobilem z garażu i ruszyła z kopyta w blasku wschodzącego słońca. Jej entuzjazm szybko zaczął przechodzić w niepokój gdy spostrzegła, że wzbudza spore zainteresowanie wśród ogółu ludzkości. Również mijane psy zaczęły śledzić ją zdziwionym spojrzeniem. Najgorsze jednak miało dopiero nastąpić. Czerwone światło. Linka pomimo szczerej chęci zbagatelizowania tej drobnej drogowej sugestii, zatrzymała się i z duszą na ramieniu czekała na rozwój wypadków. Z niewiadomych przyczyn ludzie zaczęli wpadać na siebie na pasach nie odrywając wzroku od auta, rowerzysta wjechał do otwartej studzienki, nawet drogowcy przestali pić kawę. Lince pot zrosił czoło, krew pulsowała w skroniach, spocone ręce ślizgały się na kierownicy. Przez głowę przelatywało jej milion myśli, a żadna nie tłumaczyła takiego napiętnowania społecznego, strach nie pozwalał sprawdzić co jest nie tak, z każdą sekundą coraz bardziej zapadał...