Posty

Wyświetlam posty z etykietą bestia

Walka o Radio

W każdym przybytku pracy Linka stanowi mniejszość pod względem preferencji muzycznych i bierze udział w nierównej i wycieńczającej walce o Radio. Ona domaga się najogólniej mówiąc rocka lub czegoś z linią melodyczną, reszta… po prostu się nie zna. Zmarnowana w poniedziałkowy poranek Linka bez entuzjazmu zasiadła do pełnienia obowiązków służbowych. Wzięła głęboki oddech, uniosła dłonie i już miała się zabrać za tworzenie małych dzieł sztuki, gdy do jej wyczulonych uszu dotarł mrożący krew w żyłach jazgot. Oko zaczęło jej latać, szczęki zacisnęły w żelaznym uścisku, a zgrzytające zęby ciosały snopy iskier. Linka doznała krwotoku wewnętrznego, gdy wokalistka przeszła do znienawidzonego refrenu, powtarzanego jedyne 467326 razy. W Lince obudził się mocno uśpiony gen bojownika o wolność uszu. Ukryła lico w obszernych fałdach kaptura, nałożyła chustę na nos, zgasiła światła i pod osłoną mroku rozpoczęła swą samotną krucjatę. Ruchem posuwistym-przyściennym podpełzła do odbiornika, sprawdziła t...

Zło czai się w kartonach

Mrok spowił magazyn. Gęsty, szary kurz unosił się w powietrzu niczym nieprzenikniona, londyńska mgła. Grobowa cisza przerywana niekiedy odgłosem szybkich kroków lub wybuchem histerycznego, złowrogiego śmiechu, zwiastowała nadchodzącą emanację zła. Nikt nie czuł się bezpiecznie – nikt nie był bezpieczny… Wtem światem wstrząsnął mrożący krew w żyłach krzyk. Niósł się złowrogim echem, potęgując narastające pandemonium  grozy. Na resztkę ocalałych padł przemożny strach i poczucie nadchodzącego końca… Linka bezszelestnie wynurzyła się zza mrocznych regałów z balonami. Będąc wierną swym ideałom z dzieciństwa, niepostrzeżenie udała się do toalety, gdyż najbliższa budka telefoniczna znajdowała się w Londynie. Tam przywdziała godne superbohatera przyodzienie – majtki na spodnie – i wróciła do pogrążonego w panice magazynu. Z super szybkością Flasha omijała biegające w popłochu otępiałe jednostki, brnęła do epicentrum nieprzerwanego krzyku. Nie bacząc na sączącą się z popękanych bębenków krew i ...

Strach ma wielkie wole

Dawno, dawno temu, gdy Linka była jeszcze malusim, pociesznym grubaskiem o bardzo małym rozumku zostało rzucone jej wyzwanie. - zejdziesz do piwnicy? – z przebiegłą miną powiedział Mały Menda. - co, ja nie zejdę? Potrzymaj mi piwo – powiedziałaby Linka 20 lat później. Wówczas takie zadania od razu brała na klatę bez dodatkowych wspomagaczy. Tym bardziej nie przeczuwała podstępu brata,  gdyż piwnica często robiła za centrum dowodzenia, albo jedną z kryjówek podczas zabawy w chowanego. Linka na pulchnych nóżkach podreptała pod drzwi piwnicy, Mały Menda jak cień sunął za nią. Stanęła u szczytu schodów i nie zapalając światła, jako że był dzień, a strumień letniego słońca wpadał przez małe okienko, zaczęła schodzić po stromych stopniach. Gdy stanęła na twardej betonowej podłodze, nagle zauważyła ruch w przeciwległym zaciemnionym kącie. Lekko zaniepokojona, ale zaintrygowana postąpiła krok naprzód, żeby lepiej zbadać niecodzienne zjawisko. Znowu coś szybko poruszyło się pod ścianą, skrobiąc...