Posty

Wyświetlam posty z etykietą hazard

Rodzinny półświatek

Każdy dom ma swoje niepowtarzalne tradycje i w każdym inaczej spędza się czas w gronie rodzinnym. Jedni siedzą przy wspólnym stole i złorzeczą, inni razem oglądając telewizję i knują, wszyscy oczywiście jedzą. Na przestrzeni lat w Linki domu również ukształtowała się pewna nieodłączna tradycja zwiastująca wspólnie spędzony czas w gronie najbliższych, u niej uskutecznia się hazard. Rolety zostają opuszczone, światła przyciemnione, w ruch idą fumatory  -  o klimat szulerni trzeba dbać, a jedyny tytoń w domu to linkowa tabaka  – na stole spoczywa czytnik kart, choć przyjmowane są też czeki, weksle i nerki. Komisyjnie zostaje wybrany zestaw kości do gry, gracze zajmują miejsca przy stole, lód radośnie pobrzękuje w szklankach. Salon zamienia się w saloon, stając się kolebką hazardu w Siedliszczu. Zasady gry w kości bardzo przypominają karcianego pokera, a reguły zostały przekazane Lince i jej rodzeństwu razem z mlekiem Rodzicielki. Jedyne co zmieniło się na przestrzeni lat - albo od momentu...

W krzyżowym ogniu pytań

Z całą stanowczością można stwierdzić, że Linka jest nałogowcem. Nie chodzi tu o jej wieloletnią przygodę z amatorskim hazardem, czy jeszcze dłuższym zamiłowaniem do boskiego, złotego trunku. Linka jest uzależniona od herbaty i słodyczy. O ile pierwsza kwestia nie roi zbyt wielu problemów, o tyle przy drugiej zaczynają się schody. Niepokojącą kwestią nie jest linkowa waga, bo ta zatrzymała się na poziomie licealnym i znacząco nie rusza w żadną stroną, najprawdopodobniej jest to zasługa 11 tasiemców w jelicie – chłopaki dobrze się sprawują. Problemem jest małoletnia konkurencja. Ulson jeszcze jest za mała, żeby penetrować sekretne skrytki na wysokościach, choć coraz lepiej wykorzystuje proste narzędzia, takie jak stołki, krzesła, czy dorosłych. Za to Dziwak ze zręcznością Tarzana wspina się po wszelkich szafkach, wykazując przy tym zdolności tropicielskie posakowca bawarskiego. Jednak w swej dziecięcej naiwności nie pojmuje, że sukcesem zbrodni doskonałej nie jest łup, tylko brak dowodó...

Dusza hazardzisty

Linka od kiedy tylko pamięta zawsze lubiła hazard. Na szczęście nigdy nie przegrała góry pieniędzy, głównie dlatego, że takowej jeszcze się nie dorobiła. Od czasu do czasu, musi tylko odbierać Lunę [1] , którą daje w zastaw. Do jednego z bardziej pamiętnych zakładów w jej życiu, doszło, w dniu próbnej matury z historii. Kiedy to panował ogólny lament i zawodzenie przed klasą, ona stała i nasłuchiwała. - oooo Bożeee, Bożeeee, dlaczego nic nie umiem!? Będę mieć najmniej punktów! – wyszlochała nr 1 - nie głupia! To ja będę mieć najmniej punktów! – wykrzyczała nr 2, policzkując przy tym nr 1 - hańba mi.. na pewno ja będę mieć najmniej punktów. – z obłędem w oczach powiedziała nr 3 szukając po kieszeniach żyletek. Linka, gdyby kiedykolwiek paliła, to właśnie w tym momencie zgasiłaby fajkę o ścianę i z miną rasowego szulera włączyła się do rozmowy, wietrząc łatwą okazję wzbogacenia. - azaliż mogę się założyć o browary cztery, że najmniej punktów, będę mieć ja – wyrecytowała tonem spokojnym, ...