Posty

Wyświetlam posty z etykietą książka

Pancerfausty w skarpetach

Obecnie Linka w pociągu czyta książkę poleconą jej przez Panią z pewnego przybytku z tomiszczami. Póki co nie może się w nią wgryźć i rozważa zdobycie adresu Pani celem pozostawienia jej gumowej kupy na wycieraczce. Jednak Linka jest z natury cierpliwa i daje sobie jeszcze trochę czasu, gdyż przeczytała raptem 100 str., a książka ma prawie 500, więc może jeszcze coś z tego będzie. Z drugiej strony Pani polecała jej również Buszującego w zbożu, a to już powinno dać Lince do myślenia. Wszak rozumie, że mądrzejsi od niej okrzyknęli ją mianem kultowej, a nad jej wybitnością układane są kwieciste perory, ona jednak za największy atut książki uważa stosunkowo niewielką objętość. Rozważa również czytanie jej Dziwakowi jako represje za chwile niesubordynacji. Skutkiem tego, że Linka nie może się wciągnąć w lekturę podczas podróży, jest niekontrolowana lustracja otoczenia bezmyślnym wzrokiem cielca. Siłą rzeczy mimowolnym obiektem jej zainteresowań stają się bogu ducha winni współpasażerowie. ...

Matrona prawdę Ci powie

Zaledwie kilka stuleci wstecz podróżnikom do przedostania się z punktu A do punktu B przez niebezpieczne, dzikie krainy niezbędny był skromny ekwipunek. Nóż myśliwski, strzelba, róg na proch strzelniczy, toporek, krzesiwo i draska, koc, cynowy kubek uchodziły za bogactwo, a traper tak wyposażony mógł przeżyć sam w głuszy długie miesiące. Teraz odrobinę się zmieniło, choć od czasu do czasu jakiś pasażer czuje pradawny zew krwi i wyciąga siekierę, głosząc przy tym jedyną słuszną rację, albo odreagowując stresujący dzień w pracy. Jednak wbrew obiegowej opinii obecnie siekiera nie jest niezbędna do przeżycia w podróży komunikacją miejską, czy PKP. W XXI wieku niezbędne są słuchawki. Linka wygodnie rozsiadła się w pociągu, zajmując, jak zawsze czwórkę - mimo że nie ma 2 metrów - nie lubi mieć kolan pod brodą, a tam, nawet gdy inni pasażerowie się dosiadają, jest więcej miejsca. Zdjęła okrycie wierzchnie, wyciągnęła książkę i z coraz większym napięciem na twarzy przewalała resztę ekwipunku. ...

Skowycząca z przedszkolakami

- Baje! – zakrzyknął Dziwak machając opętańczo na regał z książkami. Linka powiodła spojrzeniem po grzbietach tomiszczy szukając odpowiedniego opowiadania. Będąc już w pełni świadomą jednostką, która - z racji progenitury siostry - dość często sięga po dziecięcą literaturę dopiero teraz przekonała się, jak okrutnymi bajkami była raczona za młodu. No bo, czy to normalne, że rodzicie nie mając 500+ porzucają dzieci w lesie, albo kanibalizm uskuteczniany przez pewne starsze damy obarczone piętnem artretyzmu. Nie wspominając już o rozpruwaniu brzuchów będących pod ochroną wilków w celu sprawdzenia, czy ich dieta jest w pełni zbilansowana.  Dlatego nie chcąc, żeby Dziwak zamienił się w Kubę Rozpruwacza zrezygnowała z radosnej twórczości braci Grimm, a jej wybór padł na innego króla klasyki, Walta Disneya i 101 dalmatyńczyków , lektura na pozór nieszkodliwa. Dziwak z wypiekami na twarzy słuchał opowiadania, Linka z łatwością snuła opowieść wczuwając się w głosy bohaterów i ton narracji. …nad...

Marność nad marnościami

Pogoda ostatnio nie sprzyja otwartym czakrą, nie sprzyja praktycznie niczemu, chyba że próbie nielegalnego przekroczenia granicy, mgła jest tak gęsta, że nie widać wystawionej ręki. Dlatego Linka postanowiła wrócić do książki Beatrycze i Wergili , którą udało jej się nabyć w śmiesznie niskiej cenie i choć wiedziała, o czym jest główny rys fabularny, i że nie jest to lektura lekka i przyjemna, postanowiła zaryzykować. Książka nie jawiła się jakoś bardzo atrakcyjnie, po intrygującym początku i rozwinięciu bardziej niż nużącym, nie spodziewała się katastrofy. I mimo że z każdą kolejną stroną ton opowieści stawał się coraz bardziej brutalny i drastyczny, autor w żaden sposób nie przygotował nieświadomego czytelnika na bombę emocjonalną, i porażające ostatnie strony. Skończywszy książkę poczuła jak jej wewnętrzne Ja zostało bestialsko zmasakrowane i wduszone w asfalt przez piekielnego Monster Trucka, a cała radość życia odpłynęła bezpowrotnie. Nie pozostało jej nic innego, jak pogrążyć się ...