Posty

Wyświetlam posty z etykietą motocykl

Przeterminowana tożsamość

Wybierając się na szybkie zakupy pierwszej potrzeby, Linka postanowiła, że nabędzie sobie jakieś piwo, jako że w sklepie, do którego zamierzała się udać, przekrój boskiego trunku jest wielce urozmaicony i można nabyć regionalne specyfiki z całej Polski. Tu jednak nastąpił pewien problem, gdyż Linka pomimo wieku już słusznego, nadal odznacza się wyglądem szczyla, a Panie w sklepach uwielbiają pytać ją o dowód, o którym czasami zapomina, zostawiając go w różnych dziwnych miejscach. Nie chcąc dać im poczucia złudnej satysfakcji, że złapały zdeprawowaną gimnazjalistkę, postanowiła zweryfikować stan portfela. Szybki rzut okiem wystarczył, aby stwierdzić, że jej tożsamość znajduje się we właściwym miejscu. Wrzuciła portfel to torby i raźno ruszyła przed siebie. Coś jednak było nie tak. Na obrzeżach jej podświadomości włączyła się migająca lampka, a jakaś natrętna myśl nie dawała jej spokoju. Rozmyślając, co tym razem mogło pójść nie tak, drogą redukcji i dedukcji rozważała wszelkie ewentualn...

Wielkie powroty: epizod 5 - Błękitkowanie

Było to roku pańskiego 2011 października 13. Pomimo pięknego, słonecznego dnia Linka posiłkując się swoim analitycznym mózgiem, wysunęła smutny wniosek, że do naszej umiarkowanej strefy klimatycznej nieubłaganie zbliża się zima i warto byłoby wykorzystać ostatnie przebłyski słońca na oficjalne zamknięcie sezonu błękitkowania, czyli szusowania motocyklem. Nie czekając, szybko wprowadziła śmiały plan w życie, przywdziewając na siebie cztery warstwy przyodzienia  - czym upodobniła się do rasowej matrioszki - chwyciła swój smoczy kask i szczęśliwa pognała na swojego wiernego rumaka. Nic nie zapowiadało nadciągającej tragedii... Jak zwykle jazda budziła w Lince pokłady ekstazy, gdzie na całkowitym bezludziu mogła ostatni raz w sezonie poczuć wiatr we włosach. I wtedy stało się. Wielkie jeeeeeebut! Błękitkiem zaczęło wywijać na lewo i prawo, jak mocno podchmielonym wujkiem na weselu. Linka mocno się napracowała, nim w końcu zdołała opanować dwa razy cięższego od siebie przeciwnika i to na 5 ...

Ahoj piraci

Linka z niemałym zdziwieniem zaobserwowała, że jej portfel się nie domyka. Ku wielkiej rozpaczy okazało się, że nie był to magiczny przyrost gotówki tylko nagromadzona od dłuższego czasu ogromna ilość niepotrzebnych śmieci. Zaczęła więc skrupulatnie wywalać sterty starych biletów, paragonów, listy zakupów, itp. Przebierając tak natknęła się na wymięty, wyblakły zwitek papieru. Wzięła świstek do ręki, rozwinęła, a jej lico pojaśniało w uśmiechu od ucha do ucha, przymknęła powieki i rzuciła się w wir retrospekcji. Słońce zalewało świat złocistym blaskiem, bezchmurne niebo uspokajało tonią błękitu, temperatura wzrosła o jakieś 30 stopni – była sobota 16 lipca 2016 roku. Linka właśnie latała po pokoju jak kot z cieczką i upychała do plecaka rzeczy niezbędne do przeżycia weekendu nad jeziorem. Gdy już nic nieudało się wcisnąć uznała, że jest gotowa. W biegu chwyciła smoczy hełm, zarzuciła plecak i z uśmiechem na paszczy pognała do swojego wiernego rumaka, a imię jego Błękitek. Od zawsze jed...