Posty

Wyświetlam posty z etykietą paczka

Uniwersalna względność

Linka zaraz obok płetwala błękitnego widnieje na liście gatunków zagrożonych wyginięciem. Czeka tylko, aż Animalsi zwęszą jej trop i wstawią do hermetycznego akwarium, w którym zapewne dostanie ataku klaustrofobii, ale za to będzie wystawiana w skansenach na całym świecie, gdzie wspaniałomyślni zwiedzający obrzucą ją orzeszkami. Powodem jej gatunkowej odmienności jest wyssana z mlekiem matki powszechna niechęć do centrów handlowych i zakupów. Linka nie cierpi dzikich tłumów, kolejek, przymierzania,  kalumnii o promocjach i ekspedientów z miną jakby im coś zdechło pod nosem. Dlatego zakupy w realu ograniczyła do niezbędnego minimum, a całą resztę dóbr od mebli, po elektronikę, dziwne leki z Tajlandii do skarpetek włącznie, nabywa przez Internet, co niesie ze sobą pewną dozę ryzyka. Powłócząc rozdeptanymi papciami z parującym kubkiem herbaty w jednej ręce i kubkiem zimnego piwa w drugiej, Linka poczłapała do centrum dowodzenia. Rozlała się wygodnie w fotelu prezesa, odpaliła laptopa i za...

Dzień Dziecka PEGI 18

Jak każdemu doskonale wiadomo, niedawno obchodzony był Dzień Dziecka. Oczywiście Ulson i Dziwak w należyty sposób zostali z tej okazji uhonorowani prezentami, na jakie zasługują, czyli policzkowaniem i chłostą. Więc o tym Linka nie będzie się rozpisywać, bo to nuda, ale że lubi robić niewybredne żarty postanowiła obdarować trochę większe dzieci i raz jeszcze przypomnieć o sobie swojej starej korpo. Linka wynajdując chwilę czasu wolnego w pracy, tudzież migając się od swoich obowiązków, rzuciła się w wir alejek i regałów szukając godnego prezentu dla całego biura. Posiłkując się swoim analitycznym mózgiem, wysnuła daleko idące wnioski, iż okapniki na świece, czy inne serwetki o fakturze lnu nie będą prezentem właściwym. Dlatego znów zanurzyła się w dziale z asortymentem na panieński. Przeglądając ze znudzeniem różne fikuśne i falliczne gadżety, nagle jej bystry wzrok astygmatyka padł na niewielkie, czarne pudełko, o który zapomniał cały świat. Wzięła je ostrożnie do rąk, zdmuchnęła zale...

Persona non grata

Rzec, jakoby Linka była persona non grata na poczcie, to trochę za mocne słowa, ale z całą stanowczością wykracza poza granicę zwyczajnych, anonimowych petentów. Bynajmniej nie dlatego, że jest krypto-kleptomanką i wynosi znaczki, czy koperty – zdarza jej się pożyczyć kukurydzę z pola, ale tylko dlatego, że w sklepach nie można nabyć odmiany paszowej, a tylko taką lubi. Kwestia dotyczy nadawanych przez nią dziwnych paczek, a gęsta atmosfera utrzymuję się od grudnia zeszłego roku. Otóż Linka od wielu lat ma niepisaną tradycję, wysyłania sobie ze swoją dobrą znajomką Skautem drobnych prezentów na Gwiazdkę. Dary mają wartość stricte symboliczną, nie chodzi o dawanie 50-calowych telewizorów, czy Maybacha, w końcu żadna z nich nie ma ojca księdza. W grudniu Skaut była w stadium zaawansowanego zamieszkania przez obcego, co kolokwialnie nazywa się stanem błogosławionym. Ku jej wielkiej smucie, lekarz nałożył na nią szlaban cukrowy, co w znacznym stopniu utrudniło dobór prezentu. Linka dbając ...