Posty

Wyświetlam posty z etykietą strach

Zło czai się w kartonach

Mrok spowił magazyn. Gęsty, szary kurz unosił się w powietrzu niczym nieprzenikniona, londyńska mgła. Grobowa cisza przerywana niekiedy odgłosem szybkich kroków lub wybuchem histerycznego, złowrogiego śmiechu, zwiastowała nadchodzącą emanację zła. Nikt nie czuł się bezpiecznie – nikt nie był bezpieczny… Wtem światem wstrząsnął mrożący krew w żyłach krzyk. Niósł się złowrogim echem, potęgując narastające pandemonium  grozy. Na resztkę ocalałych padł przemożny strach i poczucie nadchodzącego końca… Linka bezszelestnie wynurzyła się zza mrocznych regałów z balonami. Będąc wierną swym ideałom z dzieciństwa, niepostrzeżenie udała się do toalety, gdyż najbliższa budka telefoniczna znajdowała się w Londynie. Tam przywdziała godne superbohatera przyodzienie – majtki na spodnie – i wróciła do pogrążonego w panice magazynu. Z super szybkością Flasha omijała biegające w popłochu otępiałe jednostki, brnęła do epicentrum nieprzerwanego krzyku. Nie bacząc na sączącą się z popękanych bębenków krew i ...

Noc Nawiedzenia

Każdy ortodoksyjny obrońca praw zwierząt czyta na własną odpowiedzialność. Na dworze coraz śmielej poczyna sobie słońce, wiosna trwała całe 12 h, ale to wystarczyło, żeby wróciły do świata żywych różne straszne stwory, których Linka nie lubi. Tłumaczy to swoją alergią, przy której bliskie spotkanie z jadem, żądłem, sikami małych wysłanników piekieł kończy się dla niej spuchnięciem niczym Jaba. Prawda jest jednak taka, że przy większości odczuwa po prostu dyskomfort, żeby nie powiedzieć, że napawają ją trwogą okrutną. A że zbliża się kolejna rocznica Nocy Nawiedzenia, Linka postanowiła podzielić się ze światem pewną historią. Pełnia lata. Noc. Linka w tamtym czasie miała monstrualne problemy ze snem, kiedy w końcu udało jej się zasnąć, budziła się na dźwięk spadającej kartki. Dlatego gdy przez cienką powłokę płytkiego snu do jej świadomości zaczęło docierać dziwne skrobanie, momentalnie otworzyła oczy. Wstrzymała oddech i zaczęła nasłuchiwać. Skrob. Skrob. Skrob. Zaspana, zapaliła świa...

Strach ma wielkie wole

Dawno, dawno temu, gdy Linka była jeszcze malusim, pociesznym grubaskiem o bardzo małym rozumku zostało rzucone jej wyzwanie. - zejdziesz do piwnicy? – z przebiegłą miną powiedział Mały Menda. - co, ja nie zejdę? Potrzymaj mi piwo – powiedziałaby Linka 20 lat później. Wówczas takie zadania od razu brała na klatę bez dodatkowych wspomagaczy. Tym bardziej nie przeczuwała podstępu brata,  gdyż piwnica często robiła za centrum dowodzenia, albo jedną z kryjówek podczas zabawy w chowanego. Linka na pulchnych nóżkach podreptała pod drzwi piwnicy, Mały Menda jak cień sunął za nią. Stanęła u szczytu schodów i nie zapalając światła, jako że był dzień, a strumień letniego słońca wpadał przez małe okienko, zaczęła schodzić po stromych stopniach. Gdy stanęła na twardej betonowej podłodze, nagle zauważyła ruch w przeciwległym zaciemnionym kącie. Lekko zaniepokojona, ale zaintrygowana postąpiła krok naprzód, żeby lepiej zbadać niecodzienne zjawisko. Znowu coś szybko poruszyło się pod ścianą, skrobiąc...