Uprowadzona
Stojąc o pogańsko wczesnej porze na przystanku i czekając na tramwaj, Linka oparła głowę o rozkład jazdy i czekała, aż mózg jej odtaje po godzinnej podróży z klimatyzacją w pociągu ustawioną na -7 °C. Z półprzymkniętymi powiekami zaczęła już delikatnie pochrapywać, gdy na przystanek podjechał jej tramwaj. Odkleiła głowę od tablicy z głośnym mlasknięciem i poczłapała do wagonu. Z pewnym zdziwieniem przyjęła fakt, że przedział jest prawie pusty, więc bezpardonowo rozsiadła się na pierwszym lepszym krzesełku, co o tej porze nigdy się jej nie zdarzało. Drzwi się zamknęły, tramwaj ruszył. Jadąc tak codzienną trasą postanowiła wykorzystać ostatnie chwile swobody i wyjęła telefon celem załatwienia pewnej niecierpiącej zwłoki sprawy. Zaczęła dziergać smsa, który miał jednocześnie brzmieć tajemniczo, intrygująco, zabawnie i przekonywująco, czyli coś w stylu: dzień dobry. Wybranie odpowiedniego adresata trochę jej zajęło, gdyż z niewytłumaczalnych dla niej przyczyn ludzie mają miliony numerów. ...