Posty

Wyświetlam posty z etykietą przedszkole

Trudny język sztuki

W Dziwakowym przedszkolu nastał etap zaznajamiania gawiedzi z ludowymi przekazami, bo Młodzieniec od kilku dni nieprzerwanie trzeszczy o Szewczyku Dratewce. Początkowy niewinny potok słów z czasem przerodził się w śmiały plan wystawienia teatrzyku kukiełkowego. Dziwak zaszył się na dwa dni w specjalistycznym laboratorium nuklearnym, gdzie w skupieniu tworzył pacynki z papieru, które bezwstydnie nadziewał na pal z patyczków do szaszłyków. Udział dorosłych w całym przedsięwzięciu był znikomy. Linka tylko pokazała mu jak narysować owcę, po czym ruszyła masowa produkcja owco-baranów, później odrobinę pomogła mu ów trzódkę wyciąć, gdyż Dziwak ma wyjątkowo ciężką rękę i kilka owieczek zostało ściętych w iście średniowiecznym stylu – niestety jeszcze jest za mały i nie zrozumiał niewybrednego żartu o milczeniu owiec. Oddać trzeba, że Młodzieniec wykazał się wręcz niespotykanym - jak na niego - zaangażowaniem i dorobił się rzeszy postaci przeróżnych z odkurzaczo-rynną, tzn. smokiem na czele. L...

Przymusowy Wędrowniczek

Linka została oddelegowana do odebrania Dziwaka z przedszkola. W momencie, kiedy wsiadała do swojego Batmobilu, pogoda była na tyle przyjemna, że przez myśl przeszło jej, co by następnym razem zaszaleć i wybrać się pieszo. Gdy już znalazła się w przedszkolnych murach i wydobyła Młodzieńca z gąszczu nieletnich, otrząsając przy tym najbardziej przyspawane do niego jednostki , pomogła mu się ubrać i razem potruchtali do auta. Linka, jak zawsze musiała stoczyć nierówną walkę z pasami bezpieczeństwa, gdyż Dziwak ma w zwyczaju wić się niczym piskorz zanim, w końcu da się unieruchomić. Po sprawdzeniu, że Pacholę nie wyleci na zakręcie, sama udała się za stery. Umiejscowiła kluczyk w stacyjce, przekręciła, przekręciła raz jeszcze i wpadła w konsternacje. Nie włączyło się radio, a to nie wróży nic dobrego. Następne spostrzeżenie – nie świeci się kontrolka rezerwy paliwa. Ogólnie nic się nie świeci. Linka przez chwilę pomyślała, że to kolejna zemsta Enei, jednak opcja wydała się mało prawdopodob...

Przeżyć studia - wiedza tajemna

Dzieci tak szybko dojrzewają. Teraz są w przedszkolu, a nim się człowiek obejrzy już wybierają kierunek na studia. Obojętnie na co padnie ich wybór, zawsze trafi się jakaś filozofia prowadzona przez człowieka będącego naocznym świadkiem bitwy pod Grunwaldem, któremu zdarza się przysypiać pomiędzy początkiem a końcem zdania. Dlatego Linka nie chcąc, aby jej osobisty siostrzeniec zszedł w trakcie takowego wykładu z nudów, postanowiła  przekazać mu pradawną wiedzę niezbędną do przeżycia tych ciężkich lat. Wzięła kartki, długopisy, usiadła przy nim na podłodze i zaczęła tłumaczyć mu zasady gry w ŁAPE. Gra jest bardzo prosta, należy odrysować swoją dłoń i wpisać w niej nr od 1 do 40. Następnie gracze wymieniają się kartkami i na zmianę podają numery, które trzeba odszukać. W trakcie gdy jedna osoba szuka, druga obrysowuje kontury swojej dłoni czymś, co można nazwać kudłatym włosiem. Wygrywa ten kto pierwszy obrysuje dłoń. Podekscytowany Dziwak szybko załapał zasady i na ów grze spędził całe...

Zły Mikołaj

Mikołajki powinny być dniem przepełnionym dziecięcym śmiechem i radością. Powinny. Prawda jest taka, że gdyby Linka miała na wyposażeniu obrzyna, pod koniec dnia chętnie rozprawiłaby się z każdym wesoło harcującym elfem i pewnym starszym panem w czerwonym kubraku. Zgodnie z tradycją dzieci w mikołajkowy poranek – za sprawą dziwnego zegara biologicznego - budzą się o pogańsko wczesnej porze, gdyż ich podświadomość  wyczuwa nieprzerwany tego dnia dopływ czekolady. I to jest dobre. Gorzej jednak, gdy taka Ulson o 4:30 rano uaktywnia się w sposób niekontrolowany, gdyż jakiś cham i prostak – tu akurat Linka - napakował jej słodyczy do kapci [1] , a ona pierwszy raz w życiu zamarzyła żeby ów kapcie ubrać. To nic, że czekolada, Gwiazdor, czy inne słodkości jej jest buba (zimno) i chce odzyskać swoje kapcie. Niestety nie udało się jej spacyfikować i trzeba było czekać, aż akumulator wysiądzie, co przyprawiło wszystkich domowników o mikrowylew. Na szczęście Dziwak podtrzymał tradycję rodziną i ...