Wyimaginowany dziennik z niewyimaginowanymi faktami z życia Linki, odnaleziony we wraku Gwiazdy Śmierci, Titanica albo Nabuchodonozora – nadal trwają spory. Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest celowe i zamierzone, a ilość podrasowanych faktów zależy od humoru autora.
Udanego Woodstocku. Byleby Owsiak nie zmienił Linki w muzułmankę ;)
Konrad co roku zastanawia się czy nie jechać. Ale jak to pisał Grabaż: "Pewnie nie wiesz ale mam to po komunie, Gawiedziowstręt - źle się czuję w tłumie."
Również nie lubię dzikich tłumów. Był to jeden z czynników przez który zawiesiłam swe woodstockowanie na prawie 6 lat. No ale. Warto to zobaczyć ;) Szlag zapomniałam zamienić się w muzułmankę...
Poważnie? To masz u mnie medal :-)
OdpowiedzUsuńNo, nie moje to klimaty, ale jak trza, to trzeba. A asertywnością się nie martw, nabierzesz z wiekiem.
OdpowiedzUsuńZa brak asertywności? Dzięki, zawsze myślałam, że to wada ;)
OdpowiedzUsuńObawiam się, że z wiekiem to ja tylko masy nabiorę...
OdpowiedzUsuńW tym wypadku to zaleta ;-)
OdpowiedzUsuńBędzie Cię więcej obywatelki... :-)
OdpowiedzUsuńJeśli mógłbym jechać, cała namowa zmieściłaby się w jednym zdaniu.
OdpowiedzUsuńKocham występy na żywo, takie festiwale.
Pozdrawiam
A może to nie jest brak asertywności, tylko po prostu chciałaś być troszkę namawiana? :-)
OdpowiedzUsuńZa to +10 do kokieterii.
OdpowiedzUsuńTo jak w tym dowcipie:
OdpowiedzUsuńA: Co robisz?
B: Muszę się uczyć. A ty co robisz?
A: Idę na piwo.
B: Dobra, idę z tobą, ty zawsze potrafisz mnie przekonać.
:P
Ej no z takimi argumentami nikt by nie wygrał :D
OdpowiedzUsuńWolałabym chociaż +3 do asertywności.
OdpowiedzUsuńHmmm. Ostatni raz byłam jakieś 6 lat temu i powiedziałam, że więcej nie pojadę. I serio taki miałam zamiar, no ale siła wyższa, cóż zrobić...
OdpowiedzUsuńJa również kocham koncerty i festiwale, ale zabudowane toalety i prysznice również.
OdpowiedzUsuń"Ty no ej" to chyba bardzo skuteczny argument. Wypróbuję go przy okazji.
OdpowiedzUsuńZaprawdę Moc tych słów wielką jest.
OdpowiedzUsuńUdanego Woodstocku. Byleby Owsiak nie zmienił Linki w muzułmankę ;)
OdpowiedzUsuńKonrad co roku zastanawia się czy nie jechać. Ale jak to pisał Grabaż: "Pewnie nie wiesz ale mam to po komunie,
Gawiedziowstręt - źle się czuję w tłumie."
Musisz poćwiczyć asertywność xd. Jest wiele technik tak na marginesie... xD.
OdpowiedzUsuńRównież nie lubię dzikich tłumów. Był to jeden z czynników przez który zawiesiłam swe woodstockowanie na prawie 6 lat. No ale. Warto to zobaczyć ;)
OdpowiedzUsuńSzlag zapomniałam zamienić się w muzułmankę...
Ja już jestem asertywnym straceńcem, jedyne co mogłoby mi pomóc w walce o własne zdanie to paralizator.
OdpowiedzUsuńW tym przypadku Twoj brak asertywnosci wyszedl nam wszystkim na dobre!!
OdpowiedzUsuńWyszedl na extra mega fajny czas na Woodstock:))
Dzieki Ci o Wilka moja:)
Azaliż cóż rzec, no udanie było :D
OdpowiedzUsuńZ kolejnych wpisów widzę, że brak asertywności ma czasami swoje plusy :D
OdpowiedzUsuńRaz na rok się zdarzy :D
OdpowiedzUsuń