Posty

Wyświetlam posty z etykietą koncert

Urodzinowe granie

Wielkimi krokami zbliżała się rocznica narodzin Filifiony. Rocznica okrągła, wzniosła i dostojna, o której ta z rozgorączkowanym licem mówiła od 3 lat każdemu, kto nie zdążył uciec. Dlatego Linka zafrasowała się bardzo, wszak tak znamienitą okazję należy uczcić godnym prezentem. Rozważała nabycie szpetnej, nikomu niepotrzebnej rzeźby, później szpetnego, nikomu niepotrzebnego żyrandola ze stali nierdzewnej lub szpetnej, nikomu nie potrzebnej sosjerki. W końcu skrajnie wyczerpana od wzmożonych wysiłków intelektualnych postanowiła odpuścić tzw. zbieracze kurzu i zadbać o sferę duchową jubilatki. Odpaliła więc Julia – tak się zowie jej laptop – i zaczęła przeszukiwać wydarzenia kulturalne w Mieście. Po blisko godzinie przerzucania mało interesujących widowisk i przemożnej chęci wbicia sobie ołówka w oko Linka poczuła, jak cudowne ciepełko spływa na jej serce. Z plakatu filuternie spoglądali na nią polscy wokaliści a po oczach bił ogromny napis; Koncert muzyki filmowej. Linka głośno gwizdnę...

Woodstock vs Maslow

Obraz
Gdyby Linka miała jednym zdaniem opisać Przystanek Woodstock osobom, które nigdy tam nie były, zmarszczyłaby brwi, potarła w zadumie podbródek, poprawiła okulary i głosem mędrca oznajmiła: wszystko co mówią złego o Woodstocku – to prawda, ale wszystko co mówią dobrego – to również prawda. I absolutnie nie idzie tego rozgraniczyć. Dlatego ocenę samego festiwalu Linka pozostawia każdemu z osobna. Pod dom Linki podjeżdża Lucy z uśmiechem szaleńca w euforycznym uniesieniu. Linka dumnie rozsiadła się na fotelu pilota, otworzyła piwo, wzięła sążny łyk i głosem nieznoszącym sprzeciwu oznajmia: cały czas prosto. Dużo się nie pomyliła, a trasa mijała im szybko i radośnie, tylko z jedną przerwą na ostatni powiew cywilizowanej toalety. Ich fart niestety skończył się na ostatnich 5 km, gdzie wbiły się w monstrualny korek i odcinek ten pokonały w tempie poruszających się lodowców, co w ostatecznym rozrachunku zajęło 2 h. Był to przedsmak kolejkowej karuzeli. Kolejki są nieodzownym elementem festiw...

Puszka symfoniczna

W końcu nadszedł długo wyczekiwany przez Linkę dzień koncertu muzyki filmowej Hansa Zimmera, który zarazem był prezentem dla Rodzicielki na przyśpieszony dzień Matki. O tym, że miejsce koncertu zostało zmienione, Linka dowiedziała się prędzej ze swojego bloga – dzięki uprzejmości Konrada – niż od organizatorów. Od nich dostała maila dzień przed spektaklem. Jako że nowa lokalizacja za wiele jej nie mówiła, początkowo zmartwił ją tylko fakt, że ultradobre miejsca, które posiadały, bynajmniej nie musiały być już takie ultra, ponieważ zostały wydzielone obszary odpowiadające cenie biletu, a miejsca w danej strefie zajmowano na zasadach prawa dżungli, kto pierwszy - albo kto silniejszy – ten lepszy. Lince od rana nerki trzepotały z radości. Na miejsce tradycyjnie pojechała z Rodzicielką pociągiem. O dziwo pociąg nie spóźnił się, nie zepsuł w szczerym polu, ani nie został uprowadzony przez obcych. Miały ponad 40 minut zapasu. Linka powszechnie znana z tego, że gubi się na własnym podwórku, ...

Potęga racjonalizacji

Wchodząc po raz 24857 na Filmweb w celu sprawdzenia jakichś informacji, Linka zupełnie niechcący, kątem oka zauważyła coś, co sprawiło, że całkowicie zapomniała czego właściwie szuka. Wstrzymała oddech, serce szybciej jej zabiło, a usta niemo powtarzały: ja chcę. Tęsknym wzrokiem spoglądała na baner koncertu muzyki filmowej Hansa Zimmera. Wszak muzykę klasyczną ceni dokładnie tak samo co ostrą naparzankę. Nie byłoby większego problemu, gdyby nie to, że jest to już któryś koncert w bieżącym roku, na który pada jej sakramentalne: ja chcę, a które nieubłaganie powiększa jej dziurę budżetową . Co prawda w Skandynawii można uzyskać rentę od uzależnienia na koncerty, jednak Linka wątpi w wyrozumiałość ZUSowiskich orzeczników, u których na ścianach wisi portret Stephena Hawkinga, a motto brzmi: Skoro on pracuje,  ty też możesz. Niezbędna zatem stała się solidna argumentacja kolejnej zachcianki, jako że racjonalizacja jest najlepszą metodą na uciszenie sumienia. Linka zmarszczyła brwi i zacz...

Sylwester – historia prawdziwa

Dochodząc do wniosku, że Sylwester jest imprezą dość cykliczną, Linka postanowiła w tym roku spędzić go inaczej niż ma to w zwyczaju, czyli na trzeźwo i pracując w służbie narodu. Przemierzając najodleglejsze czeluści Internetu udało jej się dostać do agencji, która macza paluchy przy organizacji różnych imprez masowych, koncertów, czy wydarzeń sportowych. Mając nadzieję na dalekosiężną współpracę i możliwość podreperowania zawsze kulejącego budżetu, Linka zgodziła się wziąć udział w plenerowej imprezie Sylwestrowej. Firma obstawiała swoimi ludźmi kilka imprez tego typu, więc koniec końców Linka w ostatniej chwili dowiedziała się, że wyląduje dwa województwa dalej, spędzając w podróży łącznie 4 h w jedną stronę, z czego 3 w wesołym autobusie z resztą ekipy. Linka, jako osoba od dziecka wyposażona w potężną chorobę lokomocyjną, należycie znieczuliła się tabsami, które wbrew reklamom i tak zawsze przymulają, wywołują obłęd w oczach, a w skrajnych przypadkach toczenie piany z pyska. Na mi...

Jelonkowe jasełka

Czakry Linki są otwarte na oścież, a ona sama jest krynicą szczęśliwości za sprawą koncertu Jelonka, na którym w końcu udało jej się być. W końcu, bo polowała – na koncert, nie na Jelonka – już od kilku lat i nigdy układ planet nie był wystarczająco sprzyjający, aby plany ziścić. Najbliżej była któregoś roku na Woodstock, jednak wówczas boleśnie przekonała się o prawdziwości tezy piramidy Maslowa, kiedy to jej głód doznań artystyczno-estetycznych został wdeptany glanami w błoto na rzecz metaboliczno-higienicznych potrzeb. Na swoją obronę może powiedzieć, że wówczas koncert był ostatniego dnia festiwalu i to o godzinie 22:00, co wiązało się z pozostaniem na kolejny dzień, a żel antybakteryjny był na wyczerpaniu. Tym razem jednak koncert odbywał się w dobrym klubie, a wesoła drużyna Linki w składzie Lucy, Michałowa i JD (od Joanny d’Arc), miały miejsca na antresoli, więc nie groziło im sponiewieranie, czy inne otwarte złamanie gdyby pogo się za bardzo rozhulało. Wartym odnotowania jest f...