Ona temu winna
Linka siedząc sobie w swojej samotni i nie wadząc nikomu, knuła w spokoju plan przejęcia władzy nad światem, gdy nagle jej niezmąconą sielankę przerwał natarczywy donos Dziwaka. - ciociaaaa! A Ulson rozwaliła ci drzwi – wysapał jednym tchem. - Dziwak nie bądź konfidentem – przystopowała go odruchowo, nie zwracając zbytniej uwagi na treść samego przekazu. Robi to tak często, że już nie musi mu tłumaczyć co to znaczy. - ale ja lubię! – odpowiedział z naburmuszoną miną Dziwak, ale już po chwili rozpromienił się i z dumą dodał – zrobiłem zdjęcia. - jakie zdjęcia? - no twoich drzwi! - jakich drzwi? – zapytała po raz kolejny Linka, napawając się w duchu faktem, że udało jej się wyprowadzić Młodzieńca z równowagi, który aż pozieleniał z przejęcia i poirytowania. - no ciociaaaaa w aucie – nie wytrzymał i podsunął jej pod okulary telefon Kazika. Linka rzuciła leniwe spojrzenie na ekran, a gdy w końcu obraz, na który patrzyła dotarł do mózgu i został należycie przetworzony, wnętrze jej zabulgota...